Czas na pierwszy rowerek!

W życiu każdego mężczyzny w końcu nadchodzi moment, kiedy zaczyna marzyć o własnym brum brumie, tfiu – pojeździe.

2 kółka

4 kółka

8 kółek – a może cały TIR?

Może łódka?

Dobra, dobra. Zacznijmy od dwóch kółek i rowerka biegowego.

Wybór jest trudny, nie da się tego ukryć.

Tony papieru, tomy analiz.

Wszystko po to, aby wybrać przyjaciela idealnego.

Teoria

W przypadku rowerkowego przyjaciela biegowego dla Pandy, podstawowym kryterium powinna być wysokość od ziemi do siedziska – mówi się że powinna być ona nawet o 1 cm niższa od odległości między stopą (w bucie), a kroczem.

Tyle teorii – dla szukających każdy inny parametr może być istotny i pewnie można by i o tym pracę magisterską napisać, ale bez wysokości od ziemi do siodełka ani rusz.

Dodatkową przyjętą akurat przez nas wytyczną – która jest dość często pomijana, była waga pojazdu, tak aby Misie nie musiały transportować czołgu po tym jak Panda nie będzie już zainteresowana dalszą jazdą.

Tak, po wnikliwej analizie specyfikacji technicznej, rozstawu osi, wagi, DMC itd, a w szczególności właśnie wysokości między ziemią a siodełkiem – która w przypadku najniższych rowerków zaczyna się zwykle od 30 cm, wybór został ograniczony do trzech kandydatów, z którymi udało nam się zapoznać Pandę.

  • Puky LR-M
  • Egaleco Alu Pro
  • Fjessa Grande

Puky – najbardziej znany i również najdroższy w tym zestawieniu

Puky – źródło http://puky.de/

Jego plusy to:

  • Niska (wręcz płaska) rama do wsiadania na rowerek.
  • Jedna z niżej osadzonych kierownic.
  • Możliwość postawienia stopy na podeście podczas jazdy.

Minusy?

  • Waga – jest to niestety najcięższy rowerek w tym zestawieniu. Jego waga to (tylko), aż 3.5 kg. – niby mało, ale w porównaniu do najlżejszego rowerka Fjessa, jest aż o 1/3 cięższy i to czuć w rękach.


Egaleco Alu pro – w miarę lekki i nowocześnie wyglądający

Plusy:

  • Waga – ok 2,5 kg.
  • Dość niski przekrok przez ramę do wsiadania.
Egaleco - źródło https://egaleco.pl/
Egaleco – źródło https://egaleco.pl/


Minusy?

  • Tylko 2 wersje kolorystyczne – turkusowo-biały i biało-czerwony – obie wyglądające bardziej dziewczęco niż uniwersalnie (na żywo bardziej niż na zdjęciach).
  • Szerokie koła – dla jednych zaleta, dla innych wada.
    Z pewnością łatwiej na takich szerokich gumach rozpocząć naukę, jednak przy takiej szerokości złośliwi mogliby powiedzieć, że bliżej mu do jeździka niż roweru, a tym samym nauka balansowania o którą tu przede wszystkim chodzi nie jest pełna.
  • Brak płynnej regulacji wysokości kierownicy.


Fjessa Grande – najlżejszy, Misiowy faworyt

Plusy:

Fjessa – źródło https://fjessa.com/
  • Zdecydowanie waga, tylko 2,3 kg – chyba najlżejszy rowerek jaki udało nam się znaleźć, to naprawdę czuć w rękach.


Minusy?

  • 4 warianty kolorystyczne, ale wszystkie w bardzo kobiecych (dziewczęcych) kolorach – nawet w materiałach promocyjnych przewijają się tylko dziewczynki.
  • Najwyższa (najbardziej skośna) rama do wsiadania na rower – ale jak się okazuje, nie jest to problemem nawet dla niskiej Pandy..

Czas na testy.

Teoria teorią, ale jak dobrze zapoznać Pandę z pretendentami do tytułu najlepszego przyjaciela, skoro w dobie początku epidemii nie można nawet wyjść na dłuższy spacer?


Przecież w przypadku tak poważnego zakupu pojazdu, randka w ciemno nie wchodzi w grę!

Łatwo nie było, ale odrobina finezji i po zapoznaniu się z kandydatami, ku ogólnemu zdziwieniu i zaskoczeniu Panda jednoznacznie wskoczyła na…

Puky i nie chciała z niego schodzić.


Z gustami się nie dyskutuje, to też teoretycznie na tym można by zakończyć testy, ale dajmy szansę też innym rowerkom.
Po przekonaniu Pandy do spróbowania pozostałych kandydatów, wracała ona jednak za każdym razem do upatrzonego wcześniej Puky, ale i tak udało się nam wyciągnąć pewne wnioski, niczym w Mythbusters:

Wnioski

  • Wysoka rama (jak w Fjessie) nie utrudnia Pandzie wsiadania – tu obalony został argument o tym, że płaskie wejście jak w Puky jest dla dziecka jedynym prawidłowym i najlepszym rozwiązaniem.

Fjessa z niewiadomych przyczyn nie przypadła Pandzie do gustu wcale (być może słyszała zawodzenia Koali, iż jest zbyt kobieca?).

Swoją drogą dobór kolorów Fjessa’y jest bardzo niezrozumiały – przeczesując Internet w archiwalnych materiałach, przewijał się bardziej uniwersalny kolor, nie był on jednak dostępny w sprzedaży.

Co więcej w otrzymanym przez nas egzemplarzu, na kartonie była wizualizacja z czarnymi kołami – co już wyglądało zdecydowanie lepiej.

Zawartość była niestety zgodna z dostępnymi modelami, a nie kolorem jaki był na kartonie – a szkoda.

  • Koła w Egaleco naprawdę są szerokie – po wejściu na rowerek, Panda miała najmniejszy problem z tym, aby utrzymać równowagę – ale tu jak wcześniej zostało powiedziane, są one już na tyle szerokie, że rowerek mógłby praktycznie stać sam bez dziecka i podpórki, a nie o to jednak chodzi w nauce jazdy na rowerze.

Panda też pomimo tego, że najłatwiej się jej jeździło (przynajmniej tak nam się wydawało), po kilku minutach spędzonych na Egaleco wracała mimochodem do Puky’iego (więc jednak pozorna łatwość jak nam się wydawało, nie była tu kluczowa).

Jak można się domyślić, wybór Pandy a co za tym idzie nasz, stanął na rowerku Puky.

Przyszedł czas, aby wszystkim uczestnikom naszej randki w ciemno podziękować i tu, przy samym końcu spotkało nas jedno (niemiłe) zaskoczenie.

O ile każdy z producentów reklamował się proszkowanym, wytrzymałym lakierem – tak w Fjessa w miejscach montażowych – i nie tylko, zauważyliśmy odchodzący lakier – co niestety nie wróży dobrze jeżeli chodzi o żywotność samego produktu, zwłaszcza, że rowerki biegowe przy nauce jazdy raczej łatwego życia nie mają.

Ale skąd w ogóle w testach modele z dziewczęcymi kolorami?

Powody są tak naprawdę dwa.

Pierwszy jest taki, że na zdjęciach nie wyglądały one tak jednoznacznie dziewczęco i istniała szansa, że na żywo będzie lepiej (jak to mówią nadzieja umiera ostatnia) – a jak widać po powyższym kartonie – taki kolor byłby idealny.

Drugi równie istotny jest taki, że jako nieliczne spełniały przyjęte przez nas parametry i tu nadzieja na to, że okażą się bardziej uniwersalne w tym kontekście była ogromna.

Przechodzimy zatem do meritum. Jak wybrać pierwszy rowerek?

Odpowiedź jest prosta i trudna za razem. Wbrew wszystkim „rzetelnym testom” i „ekspertom” po pierwsze i najważniejsze musi zostać zaakceptowany, a najlepiej wybrany przez Pandę.

Nawet najlepszy – naszym zdaniem, najdroższy i wypełniony bajerami pójdzie w kąt, jeśli nie zostanie zaakceptowany przez jego użytkownika (i znamy takie przykłady).
Wszystkie 'istotne' naszym zdaniem kwestie typu dzwonek, hamulce czy blokada skrętu kierownicy nie mają tak naprawdę znaczenia.

Tu musi być chemia – i oczywiście odpowiednia wysokość od ziemi do siodełka.

Update 05.09.2020

Z perspektywy czasu łatwiej i pełniej można ocenić niektóre rozwiązania – jak zatem wyglądają nasze i Pandzie przemyślenia z kilku miesięcy na swoim pierwszym jednośladzie?

Podpórka na nogi w Puky – chociaż z naszego punktu widzenia wydaje się, że jak najbardziej ma sens (tak jak zachwala producent), tak Panda jeżdżąc w miarę już pewnie, nadal trzyma nogi w powietrzu, a nie na podnóżku, chociaż ostatnimi czasy zdarza jej się na moment położyć jedną nogę na podeście.

Kto wie – może za kolejny rok przyjdzie nam zaktualizować tą kwestię, tak na ten moment jest to wciąż bardziej ficzer niż przydatna funkcja.

Kierownica kręci się wokół własnej osi (brak blokady), przez co Panda często jeździ z kierownicą tyłem do przodu – ponoć brak blokady kierownicy jest znacznie lepszym rozwiązaniem ze względu na to, że podczas upadku kierownica układa się bardziej naturalnie, ale podczas jazdy wygląda to zabawnie – widać tak lubi i na szczęście nie utrudnia to samej jazdy.

Sama waga roweru okazała się nie być problemem.

Nawet jeśli w rzadkich okolicznościach Panda porzuci swój pojazd i trzeba go nieść, to nie stanowi to większego problemu nawet przy trochę dłuższych dystansach – także nasze kluczowe z początku założenie, okazało się nie być aż tak istotne w praktyce.

Ale, kto wie, czy gdybyśmy go nie przyjęli, to czy Panda jeździła by właśnie na tym rowerku który ma obecnie i czy miałaby z tego tyle samo radości?

Co najważniejsze, Panda jest niezmiennie zadowolona i z każdym kolejnym tygodniem bawi się z swoim przyjacielem coraz lepiej (czasem wywołując u Misia Polarnego zawrót głowy, gdy próbuje jeździć tyłem z górki..) – a to najlepszy wyznacznik tego, czy udało się podjąć właściwy wybór 🙂